Jak ujawnił portal Dziennik.pl, do pierwszej, nieudanej próby pozbycia się Łukasza Boronia doszło już w piątek. Prezes PKP Jakub Karnowski wezwał go do siebie bezpośrednio po tym, jak premier przyjął dymisję ministra Sławomira Nowaka. Prezes Boroń odmówił jednak podania się do dymisji. Wczoraj w trybie pilnym zebrała się rada nadzorcza spółki. Ostatecznie prezes sam zrezygnował.
– Decyzja o pozbyciu się Łukasza Boronia została podjęta już kilka tygodni temu. Sprawa została odsunięta w czasie, żeby nie psuć atmosfery wokół debiutu i nie obniżać wyceny spółki. Boroń za bardzo wybił się na niezależność, podejmując kluczowe decyzje bez uzgodnień ze spółką matką i z Ministerstwem Transportu – mówi informator Dziennika.pl zbliżony do resortu.
Według ustaleń portalu PKP zarzucają Boroniowi niewystarczający nadzór nad spółkami zależnymi, m.in. Cargowagiem. Tu Boroń powołał na prezesa – bez zgody PKP – Artura Górnika, a ten z kolei przywrócił na szefa oddziału w Jaworzynie Śląskiej Jerzego Czajkowskiego, na którym ciążą dwa wyroki sądowe z powodu zaniechań w zarządzaniu spółką w latach 2008–2011. Według niepotwierdzonych informacji zastrzeżenia wobec Boronia miały dotyczyć też innej spółki zależnej PKP Cargo i przepłacania za czas antenowy podczas kampanii reklamowej przed wejściem na GPW.




























