Pomysł budowy promu elektrycznego, który miałby pływać z Gdańska do Helu, zyskuje coraz większe poparcie. Pozytywną opinię o projekcie wyraziła między innymi Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.

– Popieramy ideę promu łączącego Trójmiasto z Helem. W okresie wakacyjnym układ drogowy lączący te dwa miejsca ulega ogromnym przeciążeniom. Żadnego kraju nie stać na budowę infrastruktury drogowej odpowiadającej potrzebom w okresie dwóch miesięcy w roku. Byłoby to całkowcie nieracjonalne. Budowa takiego promu wpisuje się ponadto w szerszy kontekst pozytywnych (ekologicznie i społecznie) zmian zachowań komunikacyjnych oraz służy poszerzeniu oferty turystycznej dla osób spędzającyh wakacje na Wybrzeżu Gdańskim, a co za tym idzie, rozwojowi gospodarczemu naszego regionu – czytamy w oświadczeniu GDDKiA.

Projekt promu, który ma pływać z Gdańska do Helu, poznaliśmy pod koniec września. Prom, który nosi nazwę Elec3city, robi duże wrażenie. Jego projekt przygotowało biuro projektowe Nelton z Pruszcza Gdańskiego, który oparł założenia na autorskim projekcie promu ZeroCat, który stworzyli dla Norwegów. ZeroCat, obecnie Ampere, pływa między fiordami Lavik i Oppedal.

Według wstępnych założeń, Elec3city ma mierzyć 80 m długości, będzie dysponował miejscem na 60-80 samochodów oraz około 200 pasażerów. Autorzy projektu zadbali również o cyklistów, do których dyspozycji będzie przygotowany parking dla rowerów. Prom ma być oszklony, tak aby pasażerowie mogli swobodnie obserwować otoczenie. Co najważniejsze, ma być przyjazny dla środowiska poprzez zastosowanie elektrycznego napędu, który będzie uzupełniony zainstalowanymi na górnym pokładzie ogniwami fotowoltaicznymi. Elec3city ma poruszać się z prędkością 14-16 węzłów. Dodajmy, że będzie to prom pełnomorski, z dobrą dzielnością, który będzie mógł pływać w każdych warunkach, co jest ogromnie ważne z punktu widzenia zapewnienia jego całorocznego funkcjonowania. Prom miałby wypływać z gdańskiego Nabrzeża Westerplatte i cumować w porcie wojennym w Helu.

Jak zapewniają autorzy projektu, sposobów na wykorzystanie tej jednostki jest mnóstwo. Chodziło im o stworzenie uniwersalnego środka transportu, który sprawdzi się także poza sezonem. Aby to było możliwe, projektanci położyli nacisk na modułową budowę pokładu Elec3city. Co pozwoli na zmienianie przestrzeni według potrzeb.

– W sezonie może mieć np. układ restauracyjny z zaaranżowanym kącikiem dla dzieci. Po sezonie można powiększyć powierzchnię pokładu do przewozu np. ciężarówek – komentował Artur Gruhlke, prezes biura projektowego Nelton.

Oprócz funkcji przewozowej, prom może służyć również jako np. centrum konferencyjne, na jego pokładzie można będzie też przeprowadzać lekcje morskie, które będą miały swój finał w helskim fokarium. Prom może być także dostosowany do cumowania np. przy sopockim molo. Pomysłów na jego wykorzystanie jest więc bardzo wiele.

Jeśli dojdzie do realizacji tego projektu, będzie można faktycznie mówić o tym, że Trójmiasto wyznacza nowe trendy. Wdrożony zostanie bowiem projekt innowacyjny na skalę światową oraz zupełnie nowy sposób na codziennie przemieszczanie się.

– Chcielibyśmy, aby wzorem Norwegów, zmieniło się nasze myślenie o możliwościach przemieszczania się, wykorzystując inny niż drogowy środek transportu. Chodzi o to, żeby nasz prom traktować jako codzienne narzędzie, pozwalające bez żadnego kłopotu i stania w kilometrowych korkach, dotarcia do pracy, ciesząc się jednocześnie widokiem naszej Zatoki – komentowali pomysłodawcy projektu.

Czy inwestycja ma szanse na powodzenie? Odpowiedź jest prosta. – Tylko w pierwszym roku funkcjonowania tramwaju wodnego, pływającego na tej trasie w sezonie, w rejs wybrało się aż 460 tys. osób. Ta liczba musi robić ważenie, szczególnie jeśli zestawi się ją z liczbą obsługiwanych przez gdański port lotniczy pasażerów, gdzie w 2014 roku ich suma wyniosła około 3 mln – podsumował pomysłodawca projektu Mateusz Kowalewski z portalu GospodarkaMorska.pl.

Trzeba przy okazji podkreślić istotną rolę, jaką odegrały samorządy we współfinansowaniu funkcjonowania tramwaju wodnego, obsługiwanego przez Żeglugę Gdańską. W ciągu pierwszych sześciu lat wraz z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska dopłaciły do niego około 20 mln zł. Jeśli chodzi o partycypowanie w kosztach przy okazji obecnego pomysłu, samorządy rozkładają bezradnie ręce i twierdzą, że na to pieniędzy po prostu nie ma. Szkoda, bo ta pod wieloma względami przełomowa inwestycja może stać się wyjątkową atrakcją i wizytówką regionu.

Partnerzy projektu muszą więc szukać finansowania gdzie indziej. Rozpoczęli procedurę związaną z wyłonieniem inwestora

BRAK KOMENTARZY