Jeśli kierowca nie uiści opłaty za przejazd drogą płatną, zdarzenie to zarejestruje jedna z bramownic kontrolnych viaTOLL (wyposażonych w kamerę). Informacja zostanie wysyłana (wraz ze zdjęciem) do Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Następnie ITD wysyła pismo do właściciela lub posiadacza pojazdu z żądaniem wskazania kierującego, który w danym miejscu i czasie prowadził pojazd. Zgodnie z ustawą o drogach publicznych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 260 ze zm.) za brak opłaty odpowiada bowiem nie posiadacz, lecz właśnie kierujący pojazdem. Jeśli właściciel pojazdu wskazuje kierującego, wówczas organ nakłada karę administracyjną w postaci 3 tys. zł grzywny za każde zdjęcie z bramownicy kontrolnej. Jeśli jednak nie uda się ustalić kierowcy, grzywny nie zapłaci nikt.
Dlaczego? Nawet jeśli sprawa trafi do sądu pierwszej instancji i sąd nałożył grzywnę na właściciela pojazdu za niewskazanie kierującego, to odwołując się w drugiej instancji wyrok zostanie uchylony i umorzony. Powód? Wystarczy powołać się na przepis, który mówi, że ITD nie ma uprawnień do kierowania takich wniosków do sądów. Zgodnie z ogólną zasadą wynikającą z art. 17 par. 1 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia oskarżycielem w takich postępowaniach jest Policja
Okazuje się, że system wart miliony złotych nie sprawdza się. Początkowo ITD uskarżyła się, że jest zalewana przez operatora systemu błędnymi informacjami o braku zapłaty. Jednocześnie inspektorzy mnożyli grzywny za każdą nieopłaconą bramkę, wskutek czego nakładano bardzo wysokie kary (w skrajnych przypadkach sięgające milionów), których nie udało się wyegzekwować. Postępowania są pozawieszane, a tysiące kierowców żyją w stanie niepewności. Teraz okazało się, że przepisy określające uprawnienia inspekcji nie dają jej uprawnień koniecznych do zapewnienia sprawnego nadzoru nad opłacaniem e-myta.
Dodatkowym utrudnieniem w egzekwowaniu przepisów jest fakt, iż do wielu firm transportowych informacje o nieopłaconym e-mycie wraz z żądaniem wskazania kierującego przychodzą nawet po dwóch latach. Tymczasem obowiązek prowadzenia ewidencji czasu pracy kierowców, na podstawie której można by odtworzyć, kto w danym miejscu i czasie prowadził pojazd należy przechowywać do 12 miesięcy wstecz. W tej sytuacji trudno wymagać od przedsiębiorcy, by wskazywał, który z jego pracowników prowadził w danym dniu pojazd.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna




























