Dojazd na lotnisko prywatnym samochodem często jest jednym z bardziej uciążliwych elementów całej podróży. Zwłaszcza, jeśli pozostawiamy go na odległym zazwyczaj parkingu. Zdaniem specjalistów większość portów lotniczych w niedalekiej przyszłości pójdzie za przykładem londyńskiego Heathrow i będzie wozić pasażerów… automatycznymi, sterowanymi bez udziału kierowcy pojazdami. Po dotarciu na odpowiedni terminal zaoszczędzimy czas także podczas odprawy biletowej i bagażowej. Już teraz, zamiast stać w kolejkach, na niektórych lotniskach możemy skorzystać z automatów do samodzielnej odprawy. W przyszłości podróżującym bez bagażu wystarczy jedynie aplikacja mobilna w smartphonie, aby przejść od razu na pokład samolotu. Self-service stanie się istotnym trendem w modernizacji lotnisk, pozwalającym uprościć procedury i zmniejszyć liczbę pracowników obsługi. Podobne zmiany mają nastąpić w odprawie bagażowej oraz przy bramce odlotów i przylotów. Znajdą tutaj zastosowanie tego typu rozwiązania, co w innych środkach komunikacji np. w metrze. Automatyczne bramki pozwolą pasażerom samodzielnie zeskanować do komputera swoją kartę pokładową.
Pasażer zamienia się w klienta
Rywalizacja pomiędzy miastami, liniami lotniczymi i wreszcie samymi lotniskami sprawia, że nastawienie do podróżujących zaczyna się zmieniać. Celem nie jest już tylko obsługa pasażera, ale zachęcenie do go aktywnego spędzenia czasu i do odwiedzenia lotniska ponownie. Dlatego w budynkach terminali powstają gabinety SPA, siłownie czy sale do medytacji. Już teraz w Hongkongu Airport można skorzystać z salonów gier, kina czy pola golfowego. Wszystko zmierza do tego, że lotniska staną się atrakcją turystyczną samą w sobie, a nie – jak do tej pory – jedynie koniecznym, ale niezbyt przyjemnym przystankiem w podróży.
Wysłano: z lotniska
Wszystko wskazuje na to, że lotniska posuną się o krok dalej w odpowiadaniu na potrzeby swoich klientów, wykorzystując naszą naturalną potrzebę dzielenia się wrażeniami i opiniami. Pierwsze, pomyślne zdaniem samej linii lotniczej, testy w tym zakresie rozpoczął Qantas. Przy pomocy technologii monitorującej media społecznościowe na podstawie sygnału GPS, przewoźnik może analizować wpisy pasażerów znajdujących się na lotnisku. I tak, narzekając na Facebooku na zbyt długie kolejki podczas odprawy bagażowej lub na zepsuty automat do kawy – obsługa może natychmiast zareagować. Qantas podaje przykład klienta, który umieścił na Twitterze zdjęcie płatków śniadaniowych z baru w poczekalni pierwszej klasy z podpisem, że zabrakło jego ulubionego smaku. Kiedy następny raz się tam pojawił – płatki już czekały na niego. Jak widać media społecznościowe dają niespotykaną dotąd możliwość analizy potrzeb pasażerów, a tym samym zaspokojenia ich. Pytanie, czy rzeczywiście jesteśmy chętni, aby wiedziały o nas aż tak dużo.




























