W trzech magazynach w Polsce – dwa działają w Bielanach Wrocławskich, trzeci w Sadach pod Poznaniem – pracować będzie w sumie 4,5 tysiąca pracowników etatowych i – w okresie świątecznego boomu zakupowego kolejne 7,5 tysiąca robotników tymczasowych. Amazon zastosował dla nich nietypowy system pracy – 4 dni w tygodniu po 10 godzin.
Chodzi nie tylko o zadowolenie pracowników, ale i o bardzo wymierne oszczędności. Tym bardziej,
że pracownicy dojeżdżają, lub są dowożeni do zakładów z miejscowości odległych nawet o 100 kilometrów.
Taki system pracy to również niższe koszty transportu. Ludzie rzadziej jeżdżą do i z pracy, więc zużywają mniej paliwa i nie stoją w korkach – wyjaśnia Tim Collins, wiceprezes Amazon. – Oszczędzają dwadzieścia procent kosztów i czasu dojazdów. Transport zbiorowy też jest oczywiście odpowiednio tańszy.
Pytany o falę strajków, jakie niemiecki związek zawodowy Ver.di zorganizował w pięciu z dziewięciu tamtejszych centrach logistycznych koncernu, Tim Collins bagatelizuje sprawę. – To, co dzieje się w tej chwili w Niemczech, nie ma wpływu na funkcjonowanie sklepu, ani na tempo dostaw i dla klientów jest
w zasadzie nieodczuwalne. Protesty dotyczą bardzo niewielkiej grupy. Ponad 80 procent naszych niemieckich pracowników codziennie przychodzi do pracy i wypełnia swoje obowiązki.
Źródło: portalspozywczy.pl




























