Niewłaściwe prowadzenie pojazdu przekłada się nie tylko na większe spalanie paliwa, ale również częstsze wizyty w warsztatach w celu naprawy hamulców, zmiany opon, a czasami nawet wymiany silnika
Właściciele firmy transportowych, którzy inwestują w nową flotę, często po pierwszych miesiącach korzystania z pojazdów ze zdziwieniem nie odnotowują zmniejszenia ilości spalanego paliwa, a co za tym idzie: ograniczenia kosztów. Spełnienie tych oczekiwań jest jednak niemożliwe, jeżeli kierowcy nie wiedzą jak korzystać z zakupionych pojazdów. Firmy borykają się często z tym problemem, gdy kierowcy przesiadają się ze starszych modeli do ciężarówek spełniających normy Euro 5 lub Euro 6, nie zmieniając jednak niczego w swoim sposobie jazdy oraz korzystania z pojazdu.
Dlaczego tak się dzieje? Wynika to w głównej mierze z braku szkoleń, które powinny (ale nie muszą) być przeprowadzone przy okazji zakupu nowych pojazdów. Organizacja tego typu spotkań znajduje się w ofercie dealerów. Podczas szkolenia eksperci zwracają uwagę na funkcjonalności pojazdu oraz omawiają pożądane zachowania w stylu jazdu. Takie spotkanie trwa ok. 3 godzin, a koszt za udział jednego kierowcy wynosi zazwyczaj między 800 a 1000 złotych. Chociaż zadaniem dealera jest poinformowanie podczas sprzedaży o możliwości przeprowadzenia szkolenia oraz korzyści z niego wynikających, to ostateczna decyzja leży po stronie właścicieli firm – niestety rzadko decydują się oni na skorzystanie z tej usługi. W firmach, które nie przeprowadzają szkoleń wśród swoich kierowców, już po miesiącu lub dwóch widać, że inwestycja w nowe pojazdy nie przynosi spodziewanych korzyści – okazuje się np. że pojazdy spełniające normę Euro 6, spalają 32-34 litry na 100 km, zamiast oczekiwanych 25-26 litrów.
Rozwiązaniem komplementarnym do szkoleń są systemy umożliwiające analizę stylu jazdy. Chociaż zdarzają się właściciele, którzy jak mantrę powtarzają slogan „auto musi palić”, to obserwujemy rosnącą świadomość właścicieli firm w kwestii ecodrivingu. Wzrost grona klientów, którzy wiedzą, że pieniądze topione są błędach kierowców sprawia, że zwiększa się zapotrzebowanie na nowe technologie umożliwiające zapewnienie lepszego stylu jazdy. Wśród rozwiązań telematycznych, które cieszą się największym zainteresowaniem właścicieli firm transportowych znajduje się usługa Driving Style. Pozwala ona na obserwację nieprawidłowych zachowań osoby prowadzącej pojazd takich jak m.in.: brak toczenia, hamowanie silnikiem, używanie zwalniacza czy zły dobór obrotów. Za pomocą rozwiązania firma uzyskuje dane dotyczące całej floty, każdego pojazdu, jak również statystyki konkretnego kierowcy. Wiedza o popełnianych błędach pomaga w walce ze złymi nawykami kierowców i prowadzi ostatecznie do ograniczenia wydatków na serwis, konserwację i paliwo. Usługa Driving Style przyczynia się również do kształtowania lepszej techniki jazdy, ponieważ kierowca uzyskuje informacje zarówno o swoich mocnych stronach, jak również obszarach, nad którymi musi jeszcze popracować.
„Gdy na rynku pojawiły się systemy mające na celu zapewnienie lepszego stylu jazdy, właściciele firm nie byli zbytnio zainteresowani ich wykorzystaniem, a świadomość o wynikających z nich korzyściach, była niska. Obecnie cieszą się one wielką popularnością, a duża część kierowanych do nas zapytań dotyczy właśnie tego rodzaju rozwiązań. Myślę, że podobnie jest ze szkoleniami – rynek potrzebuje jeszcze czasu, żeby przekonać się, że są one inwestycją, która się opłaca. Chociaż koszt może początkowo przerazić właścicieli firm, a potrzeba ich odbycia spotkać się z protestami ze strony kierowców, to bez szkoleń inwestycja w nowe pojazdy jest po prostu bez sensu. Zauważam tutaj dużą rolę dealerów, którzy mogą wyjaśnić swoim klientom w jaki sposób przeprowadzenie szkoleń w zakresie stylu jazdy umożliwia maksymalizację wydajności nowych pojazdów. Straty, które wynikają z jazdy bez uprzednich szkoleń, są poważne. W skali miesiąca wynoszą one ok. 1000 zł w odniesieniu do jednej ciężarówki – proszę sobie wyobrazić miesięczne koszty we flocie składającej się z kilkudziesięciu pojazdów” – mówi Paweł Wloczek, Country Manager w firmie WebEye Polska.
































