Propozycja Federalnej Komisji Łączności przewiduje, że rozmowy telefoniczne będą możliwe, gdy samolot wzbije się na wysokość minimum 3 km. Korzystanie z telefonów komórkowych wciąż będzie zabronione podczas startów i lądowania. Dotychczasowy zakaz utrzymywany był ze względu na obawy związane z możliwością zakłóceń naziemnej sieci bezprzewodowej. Jednak jak przekonuje Komisja, nie ma dowodów na to, aby tak się działo.

Pasażerowie mogliby korzystać z połączeń telefonicznych i z Internetem poprzez pokładowe systemy dostępu do sieci. Już wcześniej Federalna Administracja Lotnictwa wydała zgodę liniom Delta Airlines Inc., United Continental Holdings Inc. oraz US Airways Group Inc., aby te pozwoliły pasażerom korzystać z urządzeń mobilnych działających w oparciu o sieć Wi-Fi, takich jak iPady czy Kindle.

Kontrowersje, które wywołała decyzja Federalnej Komisji Łączności, nie dotyczą wcale kwestii bezpieczeństwa, a komfortu podróżnych. Ostateczna decyzja o zezwoleniu pasażerom na rozmowy przez komórkę należy do linii lotniczych, które bardziej niż problemów technicznych, obawiają się niezadowolenia swoich klientów.

Ograniczona przestrzeń, długi czas podróży czy zmęczenie, jakie odczuwamy podczas lotu – wszystkie te elementy sprawiają, że większość pasażerów nieprzychylnie patrzy na zniesienie zakazu rozmów telefonicznych. Jak wynika z ankiety przeprowadzonej przez FAA wśród 1 600 dorosłych, ponad połowa podróżujących negatywnie odnosi się do możliwości dzwonienia w samolocie. Pojawiają się także głosy, że zniesienie zakazu przysporzy tylko kolejnych obowiązków załodze, która będzie musiała uciszać prowadzących zbyt głośne rozmowy pasażerów.

To, jak denerwujące dla osób postronnych mogą być rozmowy telefoniczne prowadzone w publicznych miejscach, pokazał eksperyment psychologów z Uniwersytetu San Diego. Nieświadoma niczego grupa 149 studentów, została poproszona o rozwiązanie testu na umiejętność czytania tekstu ze zrozumieniem. Połowie uczestników w zadaniu przeszkadzało dwoje ludzi prowadzących dyskusję, podczas gdy pozostałym – osoba rozmawiająca przez telefon komórkowy. Badania pokazały jednoznacznie, że choć wyniki w teście czytania ze zrozumieniem były podobne, grupa pisząca go przy osobie dzwoniącej, była wyraźnie bardziej poirytowana i oburzona niestosownym zachowaniem.

Wyniki eksperymentu naukowcy wyjaśnili nieświadomą potrzebą ludzkiego umysłu do podsłuchiwania. Niezależnie od woli nasz mózg mimowolnie śledzi prowadzoną dyskusję i – w przypadku rozmowy telefonicznej – jest zmuszony do uzupełniania brakujących jej elementów. Powoduje to tym samym, że nasz umysł intensywnie pracuje, a my odczuwamy zmęczenie i dyskomfort psychiczny. Osoba rozmawiająca przez telefon w środkach komunikacji, denerwuje nas więc nie tylko z powodu braku dobrych manier.

BRAK KOMENTARZY