Cena wywoławcza jednej walizki to dziesięć złotych. Chętni będą mogli licytować, jednak przed kupnem nie będzie można zajrzeć do środka. Wiąże się to, więc z pewnym ryzykiem.
LOT przyznaje, że nie spodziewa się gigantycznych zarobków z aukcji, nie o to tutaj jednak chodzi. Przewoźnik płaci krocie za przechowywanie takich bagaży i głównie chodzi o to, żeby się ich pozbyć.
Zgodnie z przepisami linie lotnicze mogą zlicytować, lub zutylizować bagaż po dwóch latach jeśli nikt się po niego nie zgłasza, bądź odnalezienie właściciela było niemożliwe. Na licytacji zostanie wystawione półtorej tony bagaży.
Źródło: Polskie Radio




























