Darmowe bilety otrzymują nie tylko pracownicy kolei (ich małżonkowie, konkubiny, partnerzy życiowi, dzieci i wnuki, rodzice, dziadkowie i emerytowani pracownicy), ale także także parlamentarzyści i ich rodziny, funkcjonariusze administracji państwowej i pracownicy sądownictwa.
W sumie kosztuje to zadłużone po uszy koleje niemal 150 milionów euro rocznie. Izba Rozliczeniowa zwracała uwagę na tę sytuację już cztery lata temu, lecz od tamtej pory nie ośmielono się zmieniać stanu rzeczy ze względu na społeczne przyzwyczajenia do przywilejów związanych ze statusem pracownika państwowego.
System ten pochodzi z lat 30. ubiegłego wieku, kiedy wprowadzano na kolejach bilety darmowe i ulgowe.
Źródło: Polskie Radio






























