Jeszcze do niedawna Europa tkwiła w okresie dezindustrializacji , który wiązał się z wiarą, że wystarczy oparcie rozwoju krajów rozwiniętych na usługach.
– Nie wystarczy, to już widać – podkreślił Komorowski. Ocenił, że tak dalekie cofnięcie industrializacji to groźny błąd. Jego zdaniem Unia powinna przedyskutować ten problem.
Komorowski wskazywał korzyści płynące z przemysłu. „W Polsce daje poczucie stabilności miejsca pracy, a to coś, o czym Polacy marzą” – mówił. Dodał, że jego zdaniem to także marzenie wielu innych społeczeństw. Podkreślił, że w Polsce praca w przemyśle, przy produkcji, jest lepiej płatna – zarobki są wyższe o 10 proc. od średniej krajowej.
Podobnego zdania był wicekanclerz Niemiec Sigmar Gabriel, który zapewniał: 25 lat temu Europa była przekonana, że chemia, budowa maszyn czy hutnictwo mogą wyjść poza jej granice, a my mieliśmy zajmować się badaniami, usługami, rozwijać sektor finansowy, mając „czyste ręce”. Po latach okazało się, że przemysł można utracić szybko, a odzyskać niełatwo. Teraz dopiero pojawia się nadzieja na odzyskanie utraconych gałęzi produkcji. Przykładem może być przemysł elektrotechniczny związany m.in. z produkcją baterii i źródeł energii potrzebnych do zasilania urządzeń mobilnych czy w nowoczesnej motoryzacji. Trójkąt Weimarski ma być mocnym centrum nowoczesnego przemysłu w Europie. Rozpoczętą debatę musimy kontynuować rozmawiając o tym, jak wydawać pieniądze na atrakcyjne inwestycje w przemyśle.






























