W lutym 2014 r. Parlament Europejski przyjął czwarty pakiet kolejowy, który stwarza szansę utworzenia jednolitego europejskiego obszaru kolejowego. To polskim przewoźnikom kolejowym przyniesie wyzwanie w postaci zagranicznej konkurencji na polskich torach, ale stwarza także okazję do zagranicznej ekspansji – mówili uczestnicy panelu „Perspektywa jednolitego rynku kolejowego w Europie. Od wizji do realizacji” jaki odbył się w podczas kongresu OneCargo w Katowicach.
– Czwarty pakiet kolejowy w filarze technicznym jest już zaakceptowany. Przynosi on duże wyzwanie dla naszego rynku. Obecnie przewoźnicy mają olbrzymi problem z obszarem procesu dopuszczeń do eksploatacji, spełnienie wymagań procesu certyfikacyjnego jest kosztowne i długotrwałe – mówił Piotr Combik , dyrektor Departamentu Zezwoleń Technicznych i Interoperacyjności w Urzędzie Transportu Kolejowego (UTK).
Przypomniał, że obecnie Urząd Transportu Kolejowego samodzielnie wydaje zezwolenia na dopuszczenia do eksploatacji. W czwartym pakiecie będzie to system podzielony na dwa segmenty. Europejska Agencja Kolejowa (ERA) będzie wydawała zezwolenie na rynek europejski, a jeżeli dopuszczenie ma dotyczyć tylko jednego rynku, to będzie je wydawał lokalny, krajowy regulator.
Jak mówił Piotr Combik, czwarty pakiet kolejowy to duża szansa dla producentów podkładów betonowych i rozjazdów, ponieważ dopuszczenie uzyskane w jednym kraju automatycznie umożliwi wprowadzenie danego produktu na rynki innych państw. To rozwiązanie przez wiele przedsiębiorstw jest już stosowane.
– Wszyscy w Polsce boją się konkurencji wśród przewozów pasażerskich, ponieważ tutaj nigdy realnej konkurencji nie było. W wielu kręgach w przewozach pasażerskich konkurencja budzi przerażenie – mówił Zbigniew Klepacki, prezes zarządu i dyrektor generalny Advanced World Transport (AWT).
Obawy przed skutkami konkurencji są przesadzone.
– Jeżeli popatrzymy na efekty liberalizacji w przewozach towarowych to zauważymy, że od roku 2007 poszczególni przewoźnicy w bardzo niewielkim stopniu zmienili swoje udziały w rynku, zaledwie o ok. 1-2 proc. – przekonywał Zbigniew Klepacki.
W jego ocenie przewoźnicy z krajów zachodniej Europy często bardziej boją się polskich przewoźników niż my ich. Przypomniał, że pociągi dla wszystkich przewoźników kosztują podobnie, podobnie jest z cenami energii elektrycznej i dostępu do torów.
– Koszty pracy działają natomiast naszą korzyść. Możemy tu czerpać doświadczenia z przewozów samochodowych, gdzie polscy przewoźnicy podbili rynki zagraniczne niskimi kosztami pracy – dodał Zbigniew Klepacki.
Dlatego, jego zdaniem, dalsza liberalizacja przewozów kolejowych to nie tylko zagrożenie dla polskich przewoźników, ale także i duże możliwości rozwoju.
– Musimy zdawać sobie sprawę, że decyzje dotyczące liberalizacji rynku przewozów pasażerskich będą decyzjami politycznymi i podejmowanymi po za granicami Polski. Musimy przygotować się na ten moment, kiedy rynek zostanie otwarty i na polskie tory wjedzie zagraniczna konkurencja – powiedział Jakub Karnowski, prezes zarządu Polskich Kolei Państwowych (PKP).
Zapewnił, że spółka PKP Intercity już konkuruje z innymi przewoźnikami.
– Notujemy 30 proc. wzrostu przewozów pasażerów koleją. To efekt Pendolino, ale nie tylko, dużą rolę odgrywa modernizacja torów oraz taboru – zauważył Jakub Karnowski.
Przypomniał, że kolej konkuruje z samochodami i transportem lotniczym
Zapowiedział że środki uzyskane ze sprzedaży spółki PKP Energetyka zostaną przeznaczone na zakup nowego taboru przez PKP Intercity, który będzie wykorzystywany nie tylko na połączeniach Warszawy z największymi miastami, ale także innymi ośrodkami jak Olsztyn, Kołobrzeg i Jelenia Góra.
– Przewoźnicy kolejowi konkurują z transportem samochodowym, który nie podlega jednak takim regulacjom jak kolej. Aby rynek przewozów kolejowych mógł się rozwijać wymagana jest stabilność regulacji, ponieważ inwestycje kolejowe, zwłaszcza w zakup wagonów i lokomotyw, są długoterminowe, liczone nawet w horyzoncie 30 lat – wskazywał Zygmunt Siarkiewicz, członek zarządu Związku Niezależnych Przewoźników Kolejowych, dyrektor ds. Operacyjnych CTL Logistics
Podpowiada, że aby transport kolejowy mógł się znacząco rozwijać niezbędne jest obniżenie stawek dostępu do torów.
Z podobnymi problemami, co polscy przewoźnicy, borykają się firmy w krajach sąsiednich.
– Czeski rynek przewozów towarowych jest zbliżony do polskiego, jest jeden duży przewoźnik i duża liczba mniejszych graczy, rynek jest bardzo mocno konkurencyjny, prowadzona jest walka ceną, w efekcie czego marże spadają – poinformował Ivan Bednárik, prezes zarządu czeskiego przewoźnika CD Cargo, a.s.
Jak powiedział, w Czechach jeżdżą już prywatni przewoźnicy kolejowi, co widać po spadkach cen biletów. Zwracał uwagę, że regulacje na poziomie europejskim są kompromisem, jest 28 partnerów posiadających różne interesy i każdy musi z czegoś zrezygnować i nikt nie jest do końca zadowolony.
– W każdym kraju UE są tendencje do ochrony własnego rynku – podsumował Ivan Bednárik.































