Kilka tygodni temu, w momencie zaognienia emocji na linii UE-Rosja wskutek kryzysu krymskiego, w polskich mediach pojawiły się informacje, że może nie zostać przedłużona przez stronę rosyjską umowa na korzystanie z polskich statków z Cieśniny Piławskiej, czyli przesmyku (pozostającego pod kontrolą Rosjan) pozwalającego na wypłynięcie z Zalewu Wiślanego na pełne morze. Umowa zawarta została w 2009 r. na 5 lat, kończąc tym samym wieloletnie perypetie elbląskiego portu. W okresie istnienia PRL i ZSRR ruch przez Cieśninę Piławską praktycznie nie istniał, ale także już po zmianach ustrojowych przez kilkanaście lat był on dalece utrudniony. Porozumienie, które podpisali w 2009 r. Władimir Putin i Donald Tusk, w dużej mierze uregulowało sprawę korzystania z cieśniny.
W ostatnim czasie w mediach pojawiły się jednak pogłoski, że strona rosyjska może teraz wykorzystać pretekst związany z zaognieniem sytuacji politycznej i, w ramach zemsty za włączenie się Polski w sprawy Euromajdanu, ponownie zablokować Cieśninę Piławską.
Kancelaria Premiera zdementowała te plotki. – Umowa między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Federacji Rosyjskiej o żegludze po Zalewie Wiślanym została zawarta 1 września 2009 r. i weszła w życie dnia 28 listopada 2009 r. Ulega ona automatycznemu przedłużeniu na dalsze okresy pięcioletnie, jeśli żadna ze stron nie powiadomi pisemnie drugiej strony o wypowiedzeniu umowy najpóźniej na 6 miesięcy przed upływem kolejnego pięcioletniego okresu. Rząd RP nie planuje wypowiadania umowy. Do MSZ nie wpłynęły też żadne informacje czy dokumenty od strony rosyjskiej, które świadczyłyby o takim jej zamiarze – czytamy w oświadczeniu przesłanym nam przez KPRM.
Automatyczne przedłużenie umowy miałoby nastąpić 28 listopada 2014 r., zatem teoretycznie strona rosyjska miałaby czas do ostatnich dni maja, by wypowiedzieć umowę.
Źródło : rynek infrastruktury.pl




























