Terminal ma dostarczyć gaz z Zatoki Perskiej do Kłajpedy. To test, który ma odpowiedzieć na pytanie, czy pływający terminal jest niezawodny. Statek-terminal ma dotrzeć do Kłajpedy na przełomie października i listopada. Tam zacumuje na stałe i będą do niego przybijały statki ze skroplonym gazem ziemnym (LNG). Terminal LNG w Kłajpedzie będzie mógł odbierać rocznie do 4 mld metrów sześciennych gazu.
W 2015 r. kończy się długoterminowy kontrakt na dostawy gazu na Litwę z Rosji, którego stronami są Gazprom i firma Lietuvos Dujos (udziałowcami w tej spółce są m.in. państwo i Gazprom).
Po wybudowaniu planowanego gazociągu Polska – Litwa oraz łącznika Tallin – Helsinki (planowany
w latach 2018-2020) przez terminal w Kłajpedzie Litwa zyska dostęp do rynku o rocznej konsumpcji przekraczającej 25 mld m sześc.
Pływający terminal ma prawie 300 m długości, a w czterech zbiornikach może pomieścić
170 tys. m sześc. LNG. To również maksymalna ilość, która może być jednorazowo rozładowana. Port może przyjmować gazowce o długości ok. 300 m i maksymalnym zanurzeniu 12,5 m. Z powodu ograniczenia pojemności do 170 tys. m sześc., terminal nie będzie mógł przyjmować największych gazowców Q-Flex i Q-Max, mieszczących ponad 200 tys. m sześc. LNG. Będą mogły natomiast do niego zawijać standardowe gazowce, mieszczące 145-155 tys. m sześc., których na świecie jest najwięcej.
W odróżnieniu od położonych dalej na północ portów nad zatokami Ryską i Fińską, port w Kłajpedzie nie zamarza w zimie.
Źródło: wnp.pl






























