Bloomberg to jeden z nielicznych polityków w Ameryce, który nie musi myśleć o partyjnych kolegach, natrętnych lobbystach ani sponsorach kolejnej kampanii wyborczej. 31 mld dol., które w życiu zarobił, dało mu absolutną swobodę w działaniu.
Dziennik „New York Times” stworzył interaktywną stronę, na której porównuje miasto z 1 stycznia 2002 r., kiedy Bloomberg obejmował rządy, z obecnym.
W ciągu 12 lat postawiono wiele nowych budynków. Na Dolnym Manhattanie widać zielone parki, pasaże spacerowe i place zabaw dla dzieci w miejscach, w których dawniej były industrialne magazyny albo pustkowia. Wskrzeszenie tych okolic po ataku na World Trade Center stało się jednym z głównych celów Bloomberga.
Burmistrz uczynił Nowy Jork miejscem przyjaznym dla rowerzystów. Samochody, które kiedyś zajmowały ulice Manhattanu i Brooklynu wyłącznie dla siebie, zostały wyparte przez pieszych i cyklistów. Chodniki zostały poszerzone, powstało 400 km ścieżek rowerowych, najczęściej wyznaczonych na asfalcie mimo protestów kierowców i taksówkarzy.
Wiosną na Manhattanie i bliskim Brooklynie wprowadzono system wypożyczania miejskich rowerów. Turyści, którzy wcześniej musieli płacić za godzinę wypożyczenia roweru więcej niż gdzie indziej płaci się za wypożyczenie auta na całą dobę, mogą teraz jeździć za 10 dol. dziennie. Dla miejscowych wprowadzono abonamenty roczne, dlatego mają jeszcze taniej.
„Rewolucja rowerowa” przeprowadzona przez Bloomberga może nam wydawać się czymś normalnym i oczywistym, ale w Ameryce, gdzie wszyscy wszędzie jeżdżą samochodem, Nowy Jork po zmianach jawi się jako miasto ekstrawaganckie.
Sławę miliarderowi przyniosły jednak inne reformy, zwłaszcza te, które dotyczyły zdrowia nowojorczyków, a wprowadzane były często wbrew ich woli.
W 2002 r. rozpoczęto proces szykanowania palaczy. Wprowadzono zakaz palenia papierosów w restauracjach i barach, który w 2011 r. rozszerzono – zaczął obowiązywać również w miejskich parkach i na plażach. Wysokie podatki nałożono na sprzedawców papierosów. Dziś paczka wyrobów tytoniowych kosztuje przynajmniej 10 dol.
W 2008 r. Bloomberg zakazał wszystkim nowojorskim restauracjom i barom serwowania posiłków z tzw. tłuszczem trans, który zawiera dużo cholesterolu, dlatego zwiększa ryzyko miażdżycy i innych chorób. Kilka tygodni temu federalny Urząd ds. Leków i Żywności zapowiedział, że wyeliminuje tłuszcze trans w całym kraju.
Również od 2008 r. restauracje sieciowe w Nowym Jorku muszą informować w menu, ile kalorii zawiera każde danie. I znowu Bloomberg wyznaczył nowy trend – na mocy reformy służby zdrowia Obamy, która wchodzi w życie od 1 stycznia 2014 r. – wszystkie restauracje sieciowe w USA będą musiały pisać w menu o kaloriach.
Burmistrz to wróg drugiej poprawki do konstytucji, która zapewnia wolność zakupu i posiadania broni. Kiedy stan Nowy Jork debatował nad ograniczeniami w sprzedaży broni i dużych magazynków, Bloomberg zapowiedział, że ukarze stanowych deputowanych, którzy zagłosują przeciw. Jak? W najbliższej kampanii wyborczej podaruje pieniądze ich rywalom!
Rządy Bloomberga słynęły z kontrowersyjnych prewencyjnych przeszukań. Policja zrewidowała prawie 5 mln osób (tylko w 12 proc. przypadków były jakieś konsekwencje, np. mandat albo aresztowanie).Burmistrz prowadzi swoje działania, mimo iż, konstytucja zakazuje nieuzasadnionych kontroli. Obrońcy praw człowieka alarmują, że policja stosuje metody rasistowskie, ponieważ przeszukaniom poddawani są najczęściej czarnoskórzy i Latynosi.
Bloomberg odpowiadał, że uliczne przeszukania są skuteczne i uratowały życie tysięcy ludzi. Zapewniał, że jest to zrozumiałe, iż rewizjom poddaje się najczęściej czarnoskórych i Latynosów, bo to oni w większości są sprawcami przestępstw. Za rządów burmistrza – miliardera liczba przestępstw spadła o 20 proc.
1 stycznia władzę w mieście obejmie demokrata Bill de Blasio, który we wtorek zdecydowanie wygrał wybory na burmistrza. Jak będzie wyglądał Nowy Jork pod rządami „normalnego” polityka? Przekonamy się niebawem.
Źródło: wyborcza.biz




























