Niemcy posiadają doskonale rozwiniętą sieć autostrad i dróg ekspresowych, za które do tej pory nie pobierano opłat od samochodów osobowych i małych ciężarówek.
Niemieckie plany przedstawione pod koniec października zakładają, że opłaty będą dotyczyć autostrad. Początkowo Berlin zapowiadał objęcie opłatami całej sieci drogowej. Sprzeciwiły się tym planom landy przygraniczne, obawiając się zmniejszenie małego ruchu granicznego, co odbiłoby się niekorzystnie na ich gospodarkach.
Kierowcy będą musieli zakupić winiety: 10-dniowe, które mają kosztować 10 euro, dwumiesięczne bądź roczne. Cena tych ostatnich nie powinna przekroczyć 130 euro w zależności od pojemności silnika i spalania paliwa. Najprawdopodobniej będą one wirtualne, bo elektroniczny system okazał się tańszy od winiet przyklejanych na szybę.
Kontrowersje wśród europosłów wzbudza zapowiedź, że niemieccy kierowcy mają płacić sumę pomniejszoną o podatek drogowy, co oznacza, że za używanie autostrad będą płacić jedynie kierowcy spoza Niemiec. Oblicza się, ze opłaty za autostrady zasilą budżet niemiecki kwotą pół miliarda euro rocznie.
Komisja Europejska zapewniała, że nie dopuści do dyskryminacji obywateli unijnych, a jeśli będzie trzeba skieruje sprawę do Trybunału UE, ale dopiero wtedy, gdy będzie mogła ocenić czy ma do czynienia z dyskryminacją. „Aktualnie nie ma ustawodawstwa unijnego, które by dotyczyło samochodów osobowych, opodatkowanie ich leży w gestii państw członkowskich. Istnieje tylko minimalny wymóg dotyczący opodatkowania samochodów ciężarowych, a to ze względu na zasady konkurencji” -powiedział Olivier Onidi z KE. Podobnie odniósł się do systemu opłat za korzystanie z dróg, jako sfery pozostającej w gestii państw członkowskich, w tym wypadku Niemiec.
Źródło: PAP






























