W Egipcie rozbił się airbus A321 należący do rosyjskiej linii Metrojet (dawna Kolavia). Na pokładzie znajdowało się 217 pasażerów oraz siedmioro członków załogi. Prawdopodobnie nikt nie przeżył katastrofy. Trwają poszukiwania szczątków samolotu.
Samolot airbus A321 (EI-ETJ) wykonywał rejs 7K 9268 (KGL9268) z Szarm el-Szejk do Sankt Petersburga. Na pokładzie znajdowało się 217 pasażerów i 7 członków załogi. Samolot zniknął z radarów o 6:12 (czasu polskiego) na wysokości 30700 stóp (FL307/9357m) nad półwyspem Synaj (pozycja N30.16 E34.17). Według planu lotu samolot zniknął między punktami TBA (Egipt: N29.362420 E34.475080) i PASOS (Cypr: N32.216667 E33.100000) na mapie lotniczej.
Premier Egiptu potwierdził katastrofę samolotu. Władze w Kairze powiedziały także, że rozpoczęły się poszukiwania maszyny. Według informacji medialnych, pierwsze części wraku zostały już zlokalizowane. Na razie nie ma także dowodów na działanie obcych wojsk. Jak twierdzi egipskie wojsko nie wystrzeliwano także rakiet w okolicach toru lotu airbusa.
Natomiast źródła w Szarm el-Szejk poinformowały, że kapitan tego rejsu zgłaszał problemy techniczne i poprosił o możliwość powrotu na lotnisko startu. Na razie tej informacji nikt jednak nie potwierdził.
Rejs obsługiwał samolot o znakach rejestracyjnych EI-ETJ. To 18-letni airbus A321, który został wyprodukowany w 1997 r. Przed dostawą do Metrojeta latał w liniach Middle East Airlines (MEA), Onur Air oraz Saudi Arabian Airlines. Według najnowszych danych dstatni przegląd techniczny maszyna przeszła kilka dni temu, a duży przegląd strukturalny (C-Check) latem tego roku.
Samolot wystartował z Szarm el-Szejk ok. godz. 5:50 czasu polskiego i rozbił się po ok. 25 minutach.































