Znalazł się wśród nich lot z lotniska Orly do Moskwy. Zmiany rozkładów lotów dotyczą portów lotniczych Charles de Gaulle i Beauvais.
Dyspozytorzy wyrażają sprzeciw w związku z planami UE, dotyczącymi reformowania systemu kontroli powietrznej w krajach UE. Pracownicy obawiają się, że spowoduje to zwolnienia i negatywnie wpłynie na bezpieczeństwo lotów.
Bruksela planuje zbudować jednolitą przestrzeń lotniczą we Wspólnocie i zliberalizować usługi. Kontrolerzy obawiają się pogorszenia warunków pracy.
Akcja protestacyjna w każdym kraju jest przeprowadzana w sposób indywidualny. W Portugalii przerwy w pracy kontrolerów lotu były kilkugodzinne. Portugalskie linie lotnicze TAP były zmuszone przesunąć kilkadziesiąt połączeń, zapowiadają jednak, że nie planują odwoływania żadnych lotów. Sporych opóźnień i chaosu muszą się spodziewać także pasażerowie innych przewoźników.
Na tablicach w hali odlotów na lotnisku w Lizbonie, przy bardzo wielu lotach pojawiła się informacja o opóźnieniu lub anulowaniu. Strajki trwają również w Austrii i Grecji.
Do strajku wezwały europejskie związki zawodowe kontrolerów ruchu lotniczego i transportu. W oświadczeniu rozesłanym mediom nazwały plany Komisji Europejskiej niebezpiecznymi, bo zmierzającymi do cięć kosztów działalności służb kontroli ruchu lotniczego, co odbije się negatywnie na bezpieczeństwie.
Komisja tłumaczy, że chce, by w Unii latało się taniej i krócej. Obecnie europejskie niebo podzielone jest na 28 przestrzeni powietrznych. Komisja chce zawęzić ten podział, by samoloty nie latały okrężnymi trasami. Bruksela zamierza stworzyć dziewięć bloków powietrznych, grupujących unijne państwa, by zamiast 63 centrów kierowania ruchem lotniczym, pozostało niecałe 40.
Związkowców nie przekonują argumenty Komisji, że zmiany pozwolą trzykrotnie zwiększyć przepustowość przestrzeni powietrznej, obniżyć o połowę koszty zarządzania ruchem lotniczym w Unii i zmniejszyć opóźnienia.
Polscy kontrolerzy sprzeciwiają się cięciom zapowiadanym przez Komisję Europejską, a udziału w strajku nie biorą. Szef związku Janusz Janiszewski grozi, że po cięciach służbę czeka zapaść, bo nie będzie środków na inwestycje.
Źródło: Polskie Radio/ Głos Rosji






























