Najbardziej pojemny samolot transportowy na świecie – Boeing 747 Dreamlifter leciał z Nowego Jorku do bazy lotniczej McConnel w Kansas. Jak wynika z umieszczonych w sieci nagrań rozmów załogi z wieżą kontroli lotów, problemy zaczęły się podczas podejścia do lądowania.
Załoga i wieża ustalały szczegóły lądowania, ale kiedy kontroler lotów powiedział: „Ok, możecie lądować”, ku jego zaskoczeniu załoga odparła „koła na pasie”. Wywołało to konsternację na wieży, bowiem według wskazań radaru, samolot był około 15 kilometrów od lotniska.
Po chwili załoga miała jeszcze poprosić o zgodę na zjazd z pasa startowego, na co kontroler odparł „poczekajcie”. W tym momencie piloci sami zorientowali się, że coś chyba jest nie tak, bo nie widać żadnego zjazdu. Po chwili rzucili do radia: „Eee, chyba jesteśmy na innym lotnisku”.
Sytuację rozjaśnił pracownik małego lotniska Jabara, który podjechał do samolotu i powiedział załodze, gdzie się znalazła.
Duże obawy budził strat tak wielkiego samolot z pasa mierzącego zaledwie 1,9 kilometra (obładowany dreamlifeter potrzebuje około kilometra więcej na bezpieczny start). Maszyna najwyraźniej była jednak pusta, bowiem po obróceniu i przygotowaniu bez problemu wystartowała, mając jeszcze kilkaset metrów pasa w zapasie.
Sprawę pomyłki zbada Federalna Agencja Awiacji.
Źródło: TVN 24.pl






























