Dwójka czołowych armatorów: Hapag-Lloyd i Maersk Line, rozpoczęły współpracę w zakresie bezpieczeństwa przewozu niebezpiecznych ładunków. Duński przewoźnik chce wzorem Niemców wprowadzić specjalny system monitoringu przewożonych towarów.
System Maerska razem z jego odpowiednikiem w Hapag-Lloyd ma cały czas badać dane o ładunkach poszukując niebezpiecznych towarów. W bazie danych znajduje się ponad 6 tys. słów, a wciąż dodawane są nowe. Dzięki temu łatwiej wyśledzić źle oznaczone towary czy zidentyfikować groźne dla załogi i statku substancje.
Hapag-Lloyd swój system monitoringu rozwija już od 2011 roku. Ale samą klasyfikację niebezpiecznych towarów niemiecka firma prowadzi już prawie od 50 lat. Często stworzone przez nich regulację są potem przenoszone na całą branżę.
Tylko w zeszłym roku Hapag-Lloyd odkrył 2,6 tys. przypadków złego oznaczenia niebezpiecznych towarów.
Źródło: gospodarkamorska.pl































