Spór zaczął się w 2009 r., gdy szefowie Goodyeara stwierdzili, że fabryka we Francji nie jest dość konkurencyjna, by ją zachować i wymaga modernizacji, aby produkowała opony wymagane obecnie na rynku.
Załoga odrzuciła wówczas plany zredukowania kosztów i zaostrzenia warunków pracy, podczas gdy po drugiej stronie ulicy pracownicy fabryki Dunlopa, należącej do tej samej firmy matki Dunlop-Goodyear zgodzili się na nowe warunki. Tamten zakład nadal produkuje po otrzymaniu znacznych środków inwestycyjnych.
Związkowcy w Goodyear Amiens nie walczą już o utrzymanie fabryki, ale o odprawy od 80 tys. do 180 tys. euro zależnie od wysługi lat. Chcą także dostępu do zasiłków na przeszkolenie zawodowe przez 24 miesiące na nie przez 15, jak im zaproponowano.
W poniedziałek doszło do „boss-nappingu” — uprowadzenia członków kierownictwa zakładu, przetrzymywania wbrew ich woli w biurze. Po 30 godzinach policji udało się uwolnić dyrektor ds. produkcji, Michela Dheilly i szefa kadr, Bernarda Glessera w Goodyear Amiens-Nord .
Istniała szansa przejęcia fabryki i przynajmniej części pracowników przez producenta opon z Teksasu, firmę Titan Int’l, ale jej prezes Maurice Taylor zrezygnował twierdząc, że francuscy robotnicy to lenie, czym wywołał burzę polityczną.
Źródło: Rzeczpospolita.pl






























