Bez wątpienia, kiedy zaczyna się Tour de France, zainteresowanie i ruch w sklepach rowerowych znacząco się podnosi – ocenia Chris Zane, właściciel dwóch sklepów dla cyklistów w amerykańskim stanie Connecticut.
To swoisty prime time dla sprzedaży rowerów, kasków, odzieży i wszelkiego rodzaju akcesoriów kojarzących się z przejażdżką na dwóch kółkach.
Zarabiają też producenci specjalnych, dedykowanych stron internetowych czy aplikacji na urządzenia mobilne, za pomocą których można m.in. na bieżąco śledzić rywalizację zawodników czy mieć dostęp do najnowszych newsów.
Wszystko to zawdzięczane jest wysokiej popularności TdF.
Źródło: pb.pl






























