Ukraińcy na ulice wyszli po tym jak rząd premiera Mykoły Azarowa zawiesił przygotowania do zawarcia umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Miała ona być podpisana na rozpoczynającym się 28 listopada szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie.
– Nie otrzymaliśmy od naszych partnerów europejskich jasnych sygnałów, że straty, które ponieśliśmy w handlu z Rosją w ciągu ostatnich czterech miesięcy będą wyrównane – tłumaczył wicepremier Jurij Bojko. – Rząd Ukrainy będzie spowalniał proces negocjacji do czasu, gdy spadek produkcji przemysłowej i pogorszenie relacji z członkami Wspólnoty Niepodległych Państw nie zostaną wyrównane przez rynek europejski – dodawał.
W tym samym czasie Rzecznik prezydenta Rosji Władimira Putina, Dmitrij zachęcał Kijów do poprawy relacji handlowych z Moskwą i zapewnił, że Ukraina to „bliski partner” Rosji.
Do największego protestu doszło w niedzielę na najważniejszym placu Kijowa – Majdanie Niepodległości. Z domów protestować wyszło ok. 100 tysięcy Ukraińców. Majdan to miejsce symboliczne – bo to tu niemal dokładnie dziewięć lat temu, w listopadzie 2004 roku rozpoczęła się „Pomarańczowa Rewolucja”, która wyniosła do władzy Wiktora Juszczenkę i Julię Tymoszenko, oraz doprowadziła do zmiany kursu Ukrainy na bardziej proeuropejski.
Źródło: wyborcza.pl






























