Nowojorskie lotnisko LaGuardia nie ma dobrej prasy, jest uznawane za niewygodne, w dodatku dojazd do niego okazuje się fatalny. W quasi–eksperymencie okazało się, że łatwiej do niego dojechać miejskim rowerem niż polecanymi przez samo lotnisko środkami publicznego transportu.
Stephen Sigmund, dyrektor w Global Gateway Alliance, organizacji non-profit finansowanej przez nowojorskie firmy deweloperskie, przeprowadził eksperyment. Sigmund i pracujący z nim stażyści urządzili sobie wyścig z Manhattanu do położonego w Queens portu lotniczego (odległość to kilkanaście kilometrów) używając różnych środków transportu. Sigmund jechał na wypożyczonym CityBike’u.
Okazało się, że najszybciej do LaGuardii dojechała dziewczyna, która na ulicy złapała żółtą taksówkę. Zajęło jej to 25 min, ale kosztowało 33 dol. Jej kolega, który postanowił przejść na piechotę do dworca Grand Central Terminal i tam wsiąść to specjalnego lotniskowego autobusu. Dojechał
w 44 minuty, za bilet zapłacił 13 dol.
Źródło: rynekinfrastruktury.pl






























