Dom na wodzie w Gdańsku – to pomysł, który chce zrealizować właściciel ponadstuletniej barki mieszkalnej. Ale na wybraną przez niego lokalizację – na Kanale Raduni, w okolicy powstającego Muzeum II Wojny światowej – nie godzą się urzędnicy.

Na kanałach wodnych w Amsterdamie i Londynie gęsto jest od domów na wodzie, houseboatów, barek mieszkalnych. W 2012 roku we Wrocławiu, w okolicach Mostu Grunwaldzkiego, powstał pierwszy w Polsce dom na wodzie. Teraz pojawił się pomysł, by na gdańskich wodach stanęła barka mieszkalna.

Molendiep to 106-letnia holenderska barka o długości 19, 6 metrów. W 1923 roku została przerobiona na barkę mieszkalną dla syna bogatego kupca, który zaczynał studia w Amsterdamie.

W kolejnych latach była klubem studenckim, później znów pełniła funkcję mieszkalną. Od początku roku właścicielem jednostki jest Mirosław Jakubek, kapitan żeglugi wielkiej.

Kuchnia, salon, łazienka i dwie sypialnie

– Gdy pływałem jako kapitan na holenderskim statku do badań sejsmicznych, współpracownicy zabrali mnie na wycieczkę zakończoną kolacją na pływającej barce – wspomina Mirosław Jakubek.- Zafascynowałem się barkami, gdy okazało się, że jest możliwość zakupienia takiej jednostki mieszkalnej – nie wahałem się długo.

Ostatnimi właścicielami były dwie kobiety mieszkające w Amsterdamie – prawniczka i reżyserka filmów dokumentalnych, a później krótko polski lekarz. Molendiep została przewieziona w ładowni innej barki do Kostrzyna, stamtąd do Gorzowa, a dalej drogą lądową do Trójmiasta. W Gdyni przeszła gruntowny remont.

Właściciel jednostki chce w niej zamieszkać – jest tu kuchnia, salon, łazienka i dwie sypialnie. Problem w tym, że na wybraną w Gdańsku lokalizację nie zgadzają się urzędnicy.

Chodzi o działkę przy moście na Kanale Raduni; róg ul. Stara Stocznia i ul. Wapienniczej, w okolicy powstającego Muzeum II Wojny Światowej.

– Długo poszukiwałem lokalizacji, gdzie barka mogłaby bezpiecznie cumować – mówi Mirosław Jakubek. – Kanał Raduni jest najbardziej odpowiedni, bo to płycizna, która nie jest wykorzystywana dla żeglugi. To miejsce naturalne dla barki kanałowej, spokojne wody sprawią, że miejsce to będzie bezpieczne – mówi Mirosław Jakubek.

Właściciel uzyskał dla tej lokalizacji pozytywną opinię pomorskiego konserwatora zabytków. Barka miałaby stanowić stały element krajobrazu historycznego układu urbanistycznego Gdańska, ponadto trzeba dostosować ją do wymogów codziennego życia – m.in. zainstalować przyłącza – dlatego właściciel musi złożyć jeszcze do konserwatora wniosek o pozwolenie na roboty budowlane, w obszarze wpisanym do rejestru zabytków.

Miasto mówi: nie tutaj

Na tę lokalizację nie godzi się jednak Urząd Miejski. – Ustawienie takiej barki w Gdańsku jest bardzo cenną i ciekawą inicjatywą – wyjaśnia Dariusz Wołodźko z biura prasowego Urzędu Miejskiego. – Ustawienie jej w miejscu proponowanym przez jej właściciela nie jest możliwe, bo nie jest to miejsce przeznaczone na jednostki, które mają tam stale cumować. Jest to zamknięty akwen, do którego nie można wpłynąć ani z niego wypłynąć [właściciel chciałby ustawić tu barkę za pomocą dźwigu – red.]. Akwen znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie Muzeum II Wojny Światowej i niewykluczone, że także przez tę placówkę będzie wykorzystywany w przyszłości.

Jak ustaliliśmy, Muzeum II Wojny Światowej inwestuje jedynie na działce przeznaczonej na budowę siedziby i nie ma dziś planów zagospodarowania tego rejonu.

– Gdy jeszcze przed oficjalnym spotkaniem w Urzędzie Miejskim w Wydziale Urbanistyki i Architektury nieoficjalnie przedstawiałem pomysł jednemu z urzędników, usłyszałem, że wielu takich jak ja próbowało, ale nikomu się nie udało – mówi Mirosław Jakubek.

Urząd Miasta informuje, że oficjalny wniosek o ustawienie barki wpłynął po raz pierwszy.

Mirosław Jakubek dodaje: – Chciałbym wydzierżawić ten teren. To obiekt ruchomy, jeśli za trzy lata okaże się że miasto ma wobec tego terenu inne plany – barkę można będzie zabrać. Nie rozumiem skąd niechęć do tej inicjatywy – miasto mogłoby promocyjnie wykorzystać ten projekt.

Związki Gdańska z Amsterdamem

Pomysłem zainteresowała się Ambasada Królestwa Niderlandów w Warszawie.

Urząd Miasta zaproponował właścicielowi trzy inne lokalizacje – Nabrzeże Barkowe przy Twierdzy Wisłoujście, przystań Sienna Grobla oraz przystań Żabi Kruk. Zdaniem właściciela barki dwie pierwsze lokalizacje są nietrafione ze względu na duże falowanie i wiatry w tym rejonie.

Mirosław Jakubek:- Z kolei lokalizacja na Żabim Kruku jest piękna, ale obawiam się, że problem będzie transport lądowy barki – barierę mogą stanowić znajdujące się tutaj mosty.

Czy barka mieszkalna w Gdańsku jest dobrym pomysłem? Zapytaliśmy Aleksandra Masłowskiego, znawcę historii Gdańska, licencjonowanego przewodnika po mieście. – Ten odcinek Kanału Raduni jest nieżeglowny, wydaje mi się, że taka barka nikomu by tam nie przeszkadzała, a mogłaby stanowić coś ciekawego, coś co ludzie poszliby zobaczyliby, przy okazji odwiedzając Muzeum II Wojny Światowej albo odwrotnie – idąc do Muzeum II Wojny zobaczyliby barkę – mówi Aleksander Masłowski. – Związki Gdańska z miastami niderlandzkimi są silne – spotykamy się z wieloma odniesieniami Gdańska do np. Amsterdamu. Jeżeli na Długim Targu mamy dwa Domy Holenderskie dlaczego przy Kanale Raduni nie miałaby stanąć holenderska barka?

Urząd Morski: wymagania jak dla statku

Wnioski o pozwolenie na barkę mieszkalną wpływały także do Urzędu Morskiego (który administruje wodami morskimi).

Anna Stelmaszyk-Świerczyńska, zastępca dyrektora ds. technicznych Urzędu Morskiego w Gdyni: – Zdarzały się przypadki wniosków o pozwolenie na barkę mieszkalną, ale żaden nie doszedł do realizacji. Taka jednostka musi mieć wszystkie cechy statku morskiego – albo coś jest domem – obiektem budowlanym i wtedy wymaga pozwolenia na budowę albo jest statkiem – obiektem pływającym i wtedy wymaga świadectwa klasy czyli certyfikatu towarzystwa klasyfikacyjnego, że jednostka jest odpowiednia do pływania na danym akwenie. Poza tym do statków nie podłącza się przyłączy na stałe – polskie prawo nie przewiduje czegoś takiego.

– Barki mieszkalne musiałyby spełnić wymagania statków – posiadać własny system kanalizacyjny, instalacje. Ewentualnie należałoby uzyskać pozwolenia budowlane na same sieci i przyłącza znajdujące się na nabrzeżu. Z punktu widzenia administracji morskiej chodzi o bezpieczeństwo obiektu i ludzi, którzy tam będą przebywać (np. obiekt w planowanym miejscu postoju musi być bezpieczny w czasie sztormu, przy wysokim stanie wody). Dodatkowo, np. na Motławie ważne jest nieutrudnianie ruchu innym jednostkom poprzez np. zawężenie toru. Wszystkie te aspekty są brane pod uwagę przy opiniowaniu – wyjaśnia Stelmaszyk-Świerczyńska.

ŹRÓDŁOgospodarkamorska.pl
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułNowy inwestor wkracza do Jasionki
Następny artykułB777-300ER Emirates na trasie do Polski
Portallogistyczny.com to innowacyjny serwis poświęcony bieżącym wydarzeniom i najnowszym trendom w logistyce. Dostarczamy aktualnych informacji gospodarczo-politycznych z kraju i ze świata, tłumacząc ich wpływ na rynek logistyczny. Nasi eksperci na bieżąco komentują aktualne wydarzenia, dostarczając Państwu najbardziej wiarygodną i użyteczną wiedzę.

BRAK KOMENTARZY