Unijna dyrektywa siarkowa nakłada obowiązek redukcji zawartości siarki w paliwach wykorzystywanych przez statki pływające na wodach Morza Bałtyckiego, Morza Północnego i Kanału La Manche (obszar SECA) z obecnego 1 proc. do 0,1 proc. Ma on obowiązywać od 2015 roku.
Prezes Organizacji Portów Bałtyckich, Julian Skelnik przyznał, że według wcześniejszych szacunków nowe przepisy miały spowodować wzrost kosztów transportu morskiego na poziomie od 30 do 70 proc. „Obecnie, ze względu na spadek cen ropy, może być to wzrost na poziomie od 20 do 30 procent” – zaznaczył Skelnik, który był jednym z uczestników odbywającego się w piątek w Gdyni Międzynarodowego Forum Gospodarczego.
Zwrócił uwagę, że niektóre kraje „nie są przygotowane do badania poziomu emisji siarki”, bo „nie ma odpowiedniej technologii”. Przyznał, że zaostrzone przepisy pogarszają konkurencyjność regionu Europy Północnej wobec innych regionów świata. Podobne normy obowiązywać mają też w niektórych regionach USA. Wprowadzenie podobnych przepisów opóźniono natomiast o 5 lat w stosunku do Morza Śródziemnego.
Szwedzki koncern promowy Stena Line poinformował PAP w komunikacie, że tzw. dyrektywa siarkowa „będzie miała znaczący wpływ ekonomiczny na działalność Stena Line”. Podano, że konieczność zastosowania droższych paliw o niskiej zawartości siarki może oznaczać zwiększenie kosztów paliwa o ponad 0,5 mln zł dziennie, a w ciągu roku o około 200 mln zł. Ze względu na wzrost kosztów paliwa Stena Line „jest obecnie zmuszona do podniesienia cen przewozów frachtowych o 15 procent”.
Jak podaje portal promy24.com jednym z możliwych do zastosowania rozwiązań jest dostosowanie statków i zastosowanie technologii scrubber, czyli płuczki do oczyszczania gazów. Koszt modernizacji w przypadku małych jednostek wynosi ok. 3 mln euro, a w przypadku większych promów to koszt rzędu ok. 12 mln euro.
Specjaliści nie mają natomiast wątpliwości, że zaostrzenie przepisów może być olbrzymią szansą dla stoczni, które będą przystosowywać jednostki do spełnienia norm. Ekspert branży stoczniowej Grzegorz Landowski powiedział PAP, że trzy swoje statki już w ubiegłym roku przebudował w ten spossób w stoczni należącej do Remontowa Holding SA w Gdańsku duński armator DFDS. W statkach zostały zainstalowane płuczki spalin, które ograniczają emisję tlenków siarki do wymaganych 0,1 proc.
Źródło: PAP






























