1 dolar i 28 centów. O tyle, do kwoty 5,27 dolara, musiałby zdrożeć Big Mac, jeśli McDonald’s miałby podwoić pensje swoich pracowników w USA. Dziś Amerykanie zatrudnieni w restauracjach pod złotymi łukami zarabiają średnio 7,81 dolara za godzinę, a więc niewiele więcej od minimalnej stawki. Od półtora roku pracownicy sieci są zaangażowani w ostrą awanturę ze swoimi szefami, od których domagają się podwyżki do 15 dolarów za godzinę. Problem za Oceanem stał się na tyle poważny, a plastikowy uśmiech Ronalda McDonalda na tyle cyniczny, że prekariusze wszystkich krajów postanowili się połączyć.
Globalny jednodniowy protest, którego na portalach społecznościowych markerem jest tag #FastFoodGlobal, ma 15 maja objąć 150 miast w USA i 32 inne kraje na pięciu kontynentach. Podwyżek w branży domagać się będą pracownicy McDonald’sa, Burger Kinga, KFC i sieci Wendy’s. Tym samym ma to być największy protest pracowników sieci fast-food w historii. Akcja została zapowiedziana w środę na Manhattanie przez przedstawicieli pracowników sieciówek. Data ma odzwierciedlać liczbę 15, a więc stawkę, jakiej się domagają. Dążenia te popiera Barack Obama, który apelował do Kongresu o podwyżkę stawki minimalnej do 10,10 dolara (obecnie to 7,25 dolara) i który podniósł do tego poziomu płace pracowników federalnych.
Co więcej, jak tłumaczą organizatorzy, sieci fast-food zwykle odmawiają swoim pracownikom zatrudniania na pełen etat, bo chcą uniknąć płacenia za nadgodziny i ubezpieczenie zdrowotne. Przez to ci nigdy nie wiedzą dokładnie, ile godzin w danym tygodniu będą w ogóle pracować. Ron Oswald, sekretarz generalny międzynarodowej unii związków zawodowych pracowników branży gastronomicznej, rolniczej, hotelarskiej i tytoniowej, powiedział, że amerykańscy pracownicy zachęcili osoby zatrudnione przez fast-foody na całym świecie, aby poparli ich w walce o swoje prawa i wyższą płacę.
– To jest dopiero początek bezprecedensowego międzynarodowego ruchu pracowników fast-foodów – oświadczył Oswald. Unia reprezentuje 396 związków zawodowych i 12 mln pracowników ze 126 krajów. 15 maja protesty zaplanowano m. in. w Maroku, Malawi, Japonii, Hong Kongu, Korei Południowej, Indiach, Filipinach, Tajlandii, Belgii, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Irlandii, Włoszech, Brazylii, Argentynie, Salwadorze, Panamie czy Dominikanie.
Źródło : Biznes.pl






























